poniedziałek, 24 stycznia 2011

Wracając do przeszłości... Smutaśne...



"Tak, to Ty"
Niech popłynie strumień życia,
Niech mój żal się stoczy z rąk.

Nie chce widzieć swego odbicia,
Pragnę uciec... uciec stąd.

Widzę jak wciąż spadam w dół,
Widzę, bo wciąż żyję Tu...

Brak mi słów, gdy me łzy,
szepcą do mnie: "Tak... to Ty"



"Słowo"
Pamiętam Twe słowo,
które powiedziałeś...
Pamiętam Twój wzrok,
którym na mnie spojrzałeś...

Patrząc na Ciebie,
nie mówiąc już nic...
Wiedziałam,
że tak musi być...

Spuściłam w dół głowę...
odchodząc powoli
Gapiąc się w ziemię
poczułam smak soli...


Nie mów, że nie chciałeś,
bo to planowałeś.
Nie przepraszaj teraz mnie,
no bo płakać mi się chce.
Przejdź obok, zrób się niewidzialny,
wtedy świat będzie normalny.



"Ile jeszcze bólu"

Ile bólu jeszcze
zmieści to serce?
Ile jeszcze
je czeka złego?
Ile jest w stanie człowiek
unieść na barkach?
Zanim padnie
pod ciężarem jego?
Gdy sił już mu braknie
do wszelkiej walki.
Gdy pod kolejną przeszkodą
się zegnie.
Ciernie ranią
mu stopy i barki
a serce krwawi
w noc i we dnie...



Mój cichy płacz ja muzyka...
Tekst napisany samotną nocą.
Spływa po jego skroniach,
Na jego włosach jest słoną rosą...
Rodzi się w smutnych oczach,
A na gładkich policzkach umiera...
Mój cichy płacz jest jak muzyka,
Przejrzystość z mych oczu zabiera.
Mój cichy płacz jest jak rozpaczy wołanie...
Głos deformuje w niezrozumiałe słowa.
Ja krzyczę, bo on  nie słucha,
Ja krzyczę, umieram od nowa...
Po co aniołowi skrzydła,
Gdy nie ma swojego nieba...?
Więc nie ma i swojego Słońca...
Co uśmiech codziennie olśniewa,
Mój cichy płacz jak muzyka...
A wszyscy śmieją się dokoła.
I czekam, pokorna i cicha...
Aż on mnie do nieba zawoła...



Płacz...
Dobrze, że jeszcze to potrafisz.
Zbierz swoje smutki w kulę
Mokrą od łez
Podrzuć wysoko
Celując w szare okna
Świtu...
I poczuj radość
Gdy w słonych kroplach
Rozbłyśnie tęcza.
Wykąp się
W jej blasku...

Płacz...
Warto czasami
Podzielić się łzami.
Dobrze, że jeszcze to potrafisz...





Dogasa niedopałek na skraju popielniczki
Butelka prawie pusta i w głowie pustka też...
Gdzieś w Chinach ludzie z fabryk na ulice wyszli
Jazgocze telewizor, ty słuchasz, chociaż wiesz

To dzieje się gdzieś poza tobą
Daleko gdzieś od twego domu
Ty siedzisz tutaj sam ze sobą
I nie masz wódki nalać komu...

Znów dzisiaj był listonosz- kolejny przyniósł monit
Za prąd nie zapłaciłeś, bo skąd masz forsę wziąć?
Straszliwą pustką świeci butelka w twojej dłoni
I nawet fajek  nie masz... Nic tylko iść się ciąć...

Aleją w parku dzieci, za ręce z rodzicami
Na wspólny idą spacer... Gdzie swoje dzieci masz?
a nocą po bulwarze wędrują zakochani...
Ty wiesz już, że przegrałeś, o co dalej grasz?

Choć życie miałeś piękne i piękną miałeś młodość
Dziś siedzisz w pustym domu, wśród pustych czterech ścian
Straciłeś swoja miłość, straciłeś tego kogoś
Kto miał być dziś przy tobie, a jesteś teraz sam...

To dzieje się gdzieś poza tobą
Daleko gdzieś od twego domu
Ty siedzisz teraz sam ze sobą
I nie masz reki podać komu...



Umieć kochać - do tego trzeba ukończyć szkołę cierpienia...



Cierpienie zaostrza nam spojrzenie na życie...



Cierpienia tego, kogo się kocha, są moralnie bardziej nieznośne niż własne...




...Kiedyś widziałam człowieka
Naprawdę!
Był taki śmiesznie naiwny
I naprawdę kochał...
Tak się śmiałam...
A potem oni go zadeptali
I tez się śmiali
a ja mu zazdrościłam...





Ciemno, pusto, cicho...

Cztery ściany, stare okno
Smutne w lustrze odbicie.
Ciemna noc, ulice mokną,
Kto mnie skazał na życie?
Czarny kot, puste łóżko,
Serce po cichu bije.
Stary list pod poduszką,
Powiedz, czemuż ja żyję?
Zegar tyka, czas przemija,
Cisza wciąż dokoła.
Szare wspomnienie smutek spowija
Nikt nie zna imienia, nikt nie zawoła.

Czemu nikt nie spojrzy w okno,
Czemu wciąż ulice mokną?
Czemu nie przerwiesz tej ciszy,
Czemu Ty mnie nie słyszysz?



Kiedyś byli dla siebie wszystkim,
Dziś tylko kimś znajomym.
Wcześniej nie mogli bez siebie żyć,
Teraz mijają się nie zauważając nic.
Ludzie tak szybko się zmieniają,
Uczucia, które wydawały się być trwałe -przemijają
I wtedy życie tych osób się zmienia,
Płyną kolejne dni, znikają ich marzenia.
Wciąż zatracając się w nicości
chcieliby wrócić do rzeczywistości
I nie odwracając się iść do przodu,
Żeby nie czuć już samotności chłodu,
Bo te wspomnienie bolą,
Rany miłości nie szybko się goją.
Nie tak szybko da się zapomnieć uczucie,
Którym darzyli się zakochani ludzie.
Tak właśnie wygląda większość miłości-
Ludzie kochają się, by później cierpieć w samotności...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz